poniedziałek, 31 sierpnia 2015

FALL 2015 COUTURE

ALEXANDRE VAUTHIER

Kolekcja Alexandre Vauthier'a jawi mi się jako najbardziej seksowna w dosłownym tego znaczeniu słowa. Mimo, że bardzo sensualna to o krok od przesadnego epatowania. Nikt tego kroku jednak nie zrobił. Specjalnie wybrałam zdjęcia looków w czerni, bo co jak co, ale uważam, że czernią ten projektant posługuje się doskonale. W kolekcji jest jeszcze sporo bieli, złocistego beżu, czerwieni i różu, do mnie najlepiej przemawiających w detalach i wykończeniu. Do tego wiele odważnych wycięć i długości, które zdecydowanie wymagają dużej pewności siebie i swojej sylwetki.
Mimo, że pokazane kreacje nie wydają się najbardziej ambitną modą świata, bo podobne kontrukcje i sylwetki widzimy już któryś raz, to złote wykończenia, detale sprawiają, że ta kolekcja jest inna. Moim faworytem są złote koraliki (rurki?) łączące poszczególne partie ubrań, seksownie a nie nachalnie ukazujące ciało.

DIOR


Chociaż u Diora spokojnie można by znaleźć jeszcze niejeden dobry look, to jak dla mnie asymetryczny rękaw wyglądający trochę jak przerzucony przez ramie szal bądź etola jest dającym tak duże wrażenie elementem, że wybór był prosty. Następną rzeczą są połączenia materiałów. Lekkie, zwiewnie, do kolan bądź ziemi suknie nabierają jeszcze większej delikatności w kontraście do ciężkich wełen, taft i futer. Modelki z subtelnym makijażem i naturalnymi włosami wyglądają bardzo niewymuszenie, a jednocześnie elegancko. Raf Simons pokazał pewną swojego uroku dziewczynę, do której drzwi zaczyna pukać kobiecość.

GIAMBATTISTA VALLI
    


Warstwy, warstwy, warstwy materiału. Delikatnego tiulu jak z paczki baletnicy, miękkich piór przywołujących glamour lat dwudziestych oraz poszczególnych elementów stroju w wielu lookach nałożonych razem w stylu widocznych co rusz lat siedemdziesiątych. Tutaj dla odmiany kobieta wygląda bardzo seksownie nie pokazując prawie w ogóle ciała, seksapil wychodzi z jej elegancji i pewnej niedostępności. Dodatkowo bardzo pracochłonne detale jak np. wspomniane warstwy, ale i aplikacje oraz ażury pokazują to, co w couture najpiękniejsze. Niesamowicie pracochłonny wysiłek, żebyśmy wszyscy mogli choć przez chwilę nacieszyć oko.


Te trzy pokazy to zdecydowanie moi faworyci, warto chociażby zerknąć na całość. Poza tym piękne suknie i garnitury Bertranda Guyon dla Schiaparelli, w których z chęcią wybrałabym się na bal. Gdybym na nie chadzała, to te po prostu piękne kreacje nadawałyby się idealnie.
Choć nie w moim guście, to na deser Viktor & Rolf, którzy naprawdę odwalili kawał kreatywnej roboty i zrobili pokaz który jako spektakl z ciekawością się ogląda.

zdjecia pochodzą ze style.com